Na nowoczesnym elewatorze, zbudowanym niemal całkowicie na ukraińskim wyposażeniu, zaprezentowano pracę nagrzewnic na paliwo stałe dla suszarni zbożowych. Nie ma tu kilometrowych smug dymu — jedynie lekka para, a wejście na moc roboczą po rozpaleniu zajmuje tylko 4–5 minut.
«Najbardziej baliśmy się, że gorące gazy trafią do ziarna. Tutaj to wykluczone: mieszalnik natychmiast sprowadza czynnik suszący do bezpiecznych temperatur», wyjaśnia inżynier.
Kluczem stabilności jest niskotemperaturowy palnik wirowy oraz mieszalnik: do suszarni trafia nie 300–500 °C, lecz dokładnie tyle, ile wymaga dana uprawa. Dzięki rozdzielonym strefom nagrzewania i chłodzenia ziarno nagrzewa się i suszy równomiernie, co pozwala zdejmować 26–27% wilgotności w jednym przejściu bez pęknięć.
«Obecnie mamy 20–25 t/godz. i możemy dojść do 40 t/godz. Kukurydza z 26-27% przechodzi w jednym cyklu — i bez uszkodzeń», mówi kierownik elewatora.
Nagrzewnice pracują wyłącznie na pellecie drzewnym. Dobre paliwo daje czyste spalanie: operatorzy podkreślają, że przy odpowiednim pellecie wystarczy krótka czyszczenie technologiczne raz na 5–7 dni, a popiołu jest minimalnie.
«Chcieliśmy niezależności od gazu i oleju. Pellet dał nam autonomię i niższy koszt — stawki za suszenie są bardzo konkurencyjne», dodają w gospodarstwie.
Konstruktor podkreśla, że urządzenie stworzono specjalnie «pod pellet», a nie jako „uniwersalny palnik”: sterowanie powietrzem i mocą utrzymuje temperaturę czynnika suszącego w granicach ±2–3 °C, a sam palnik skaluje się od dziesiątek kW do megawatów.

«Osiągnęliśmy szybki start jak w palnikach gazowych/olejowych — 4–5 minut — i czysty płomień, który nie dotyka betonu. Dlatego podzespoły działają przez lata», podkreśla konstruktor.
Ekonomika jest prosta: typowe zużycie to do 2 kg pelletu na tonoprocent, a zużycie energii przez nagrzewnicę jest niewielkie (ślimak + nadmuch). Na tej podstawie elewator ustala stałe stawki za usługi, pozostając tańszym niż gaz/olej w przeliczeniu na tonoprocent.
